W życiu każdego chłopaka nadchodzi ten dzień, w którym dowiaduje się, że dobro i zło inni nazywają jasną i ciemną stroną mocy. 

Od kilku dni klocki Lego zaczęły świszczeć, bzyczeć, prychać… latać! Co druga postać na rysunkach posiada miecz świetlny. Jeszcze chwila, a pluszowy miś Paddington będzie charczał jakby miał astmę. Wszystko to po obejrzeniu przez Krzysia pierwszej w swoim życiu (a trzeciej z sagi) części Gwiezdnych Wojen. Do grona dotychczasowych pozytywnych wzorców dołączył Yoda. „Wstać ty musisz i iść będziesz.”

Dziś mały z mieszanymi odczuciami wyznał, że w przyszłości chciałby latać w kosmosie. „Ale tak jak w Gwiezdnych Wojnach.” Prawdopodobnie etap chęci bycia ogrodnikiem przeminął bezpowrotnie. 

 

PS. Tak sobie myślę, że Dark Vader’a można by przyrównać do upadłego anioła.

 

 Jacek Durski: Jezus, Yoda i koniec ogrodnika