Wcale nie miałem zamiaru tu dziś zaglądać. Nawet jeszcze minutę temu. Może dwie? Ale muszę, muszę to napisać. Nie ma nic piękniejszego niż szczery, radosny, pełny, głośny śmiech żony. Siedzę sobie tutaj, gram z Łosiem w scrabble. Cisza. No prawie - tylko szum łosiowego wiatraczka. I nagle! Zza ściany dobiegł mnie śmiech, właśnie ten śmich.

Musiałem, musiałem to opisać.